Proszę B.I.G.O.S raz.

No i jest. Numer dwunasty niespodziewanie pojawił się na stole zwiastując wyżerkę dość ciężko przyswajalną. Dzisiejszy numer nie będzie śmieszny, gdyż nie taki ma być. (Aczkolwiek następne będą wydawane w starym stylu z działem sportowym, humorystycznym, politycznym i różnymi innymi.)

Ciężkostrawne Przemyślenia Mustafy.

Od nieszczęsnego grudnia wydarzyło się naprawdę wiele. Padło mnóstwo ostrych słów, stoczono wiele słownych batalii a i tak niczego to nie zmieniło. Każdy poszedł swoją ścieżką i nikogo nie dało się namówić na zmianę obranej drogi. Ja nadal będę upierał się przy swoim, że to co mówiłem i próbowałem zrobić było słuszne, a działania drugiej strony były niewłaściwe od samego początku. Wszystko można było rozegrać zupełnie inaczej i nie byłoby dzisiaj tego całego kotła w którym gotują się jak w ukropie  wszyscy – Sclavinia, Trizondal oraz ja. Ale trzeba iść do przodu. Nie udało się stworzyć niczego w Księstwie Sarmacji od stycznia do dnia dzisiejszego, tj od czterech miesięcy. Guedesowi skończyła się cierpliwość i powrócił do Sclavini, która teraz jest już królestwem. Nie do końca popieram to, że tak szybko skierował swoje kroki ku Sclavinii, którą mieliśmy obserwować przed podjęciem decyzji o ewentualnym powrocie. Ktoś się zapyta: razem? I tu muszę się przyznać, że tak – razem z Guedesem ucięliśmy sobie półtoragodzinna pogawędkę na temat tego co będziemy robić dalej. Rozmawialiśmy o wniosku Sclavinii do OPM, o jej aktywności i ludziach którzy teraz ją tworzą. Mieliśmy zobaczyć jak potoczą się sprawy i gdyby wszystko okazało się przynajmniej w porządku w tym samym momencie pojawić się na forum Sclavinii. Tymczasem Guedes po niecałych 24 godzinach od naszej rozmowy oznajmił swój powrót. Nieco zbiło mnie to z tropu, ponieważ zostałem sam w rozmowach ze stroną Sarmacką w sprawie powstania jakiejś enklawy Sclavińskiej na terenie Księstwa. Zostałem poddany dość dużej presji – z jednej strony w końcu coś ruszyło się od strony KS, a z drugiej strony Guedes podał do informacji że rozważałem powrót. Muszę przyznać, że nie podobało mi się to wszystko, ale w tym momencie nie mogłem już nic poradzić. Postanowiłem trzymać się swojego planu i bacznie obserwować poczynania Sclavinii. Aktywność była jak była – zwiększona dzięki powrotowi Guedesa który od razu o 100% zwiększył aktywność całej Sclavinii i stał się jednym z głównych motorów napędowych wydając zdecydowanie najlepszą gazetę v-świecie – Przegląd Polityczny. O tym, jak bardzo Guedes stał niepotrzebny Sclavinii świadczy aktywność panstwa gdy udał się na urlop dnia 3 Maja. Gdy był – w ciągu dwóch dni nowe posty wyskakiwały na forum jak grzyby po deszczu. Gdy go nie ma – postów w ciągu dwóch dni powstaje może 100 zamiast 200-300. Nie zmienia to jednak faktu, że aktywność stoi na przyzwoitym poziomie, tak więc mój argument o kiepskiej aktywności nieco stracił na wadze. Nie zmienia to jednak faktu, że aktywność jest wielką zagadką. Są obywatele, ale tak naprawdę niewiele się dzieje. Sport nie istnieje, wojsko jest zaniedbywane, Trybunowie niewiele robią – wojsko jest zaniedbane, kultura i nauka jakoś się trzyma, finanse leżą, polityka zagraniczna pomimo ambitnych zapowiedzi niewiele ruszyła.

Kolejną rzeczą która śledziłem, był akces Sclavinii do OPM. Zgodnie z moimi przewidywaniami KScl nie dostało się do struktur organizacji. W tym miejscu powtórzę się po raz kolejny – gdyby Scalvinia odłączyła się w inny sposób, nie byłoby tego problemu. Jednak tym, na czym głównie byłem skoncentrowany, była polityka zagraniczna Sclavinii. Od początku nie podobało mi się nawiązanie sojuszu z Wurstlandią i omijanie najstarszych i liczących się mikronacji w kontaktach międzynarodowych. Nieco nadziei przekazał mi Guedes, gdy zapewnił powiedział w wywiadzie który przeprowadzał ze mną, że Sclavinia ma zamiar nawiązać stosunki dyplomatyczne z Austro-Węgrami oraz Scholandią.  Jednak wydarzeniem, które ostatecznie przesądziło o podjęciu decyzji o którą zaraz oznajmię, było zerwanie stosunków dyplomatycznych z Wurstlandią. Skandaliczne zachowanie ich przedstawiciela w OPM wołało o pomstę do nieba, i przykładne ukaranie. Tak też się stało. Kara nałożona przez OPM jest dotkliwa, ale chyba najbardziej Wurstlandi zaszkodzi jeszcze większe pogorszenie opinii o tym kraju przez innych przedstawicieli co może doprowadzić do zupełnej izolacji politycznej. No cóż – sami sobie szkodzą. Niezmiernie ucieszyła mnie decyzja Emila o zerwaniu stosunków. Pokazało to, że pomimo znajomości z Królem Wurstlandii, najważniejsze jest nie kolesiostwo, a dobro kraju. Tym samym rozwiała się moja największa obawa odnośnie KScl – Emil potrafi podjąć dobre decyzje.

Tym samym mogłem podjąć swoją decyzję, której sam się sobie dziwię. (Ale czegóż się nie robi w imię ojczyzny)

POWRACAM DO OJCZYZNY  – SCLAVINII.

Pomimo iż zupełnie inna, i na bank nie będę zgadzał się ze wszystkim co się dzieje, i będę walczył o własne przekonania –  powracam. Przyznać musze, że powrót Guedesa stanowił największy bodziec. Nie sam fakt jego powrotu, ale to ze będzie w królestwie Sclavinii ktoś kto chociaż w części podziela moje poglądy, i z kim znam się od czterech lat.
Nie oczekuje wiele po teraźniejszej Sclavinii. Ani zaszczytów, ani jakiś stołków, uznania czy nagród.. Aktywnie będę robił swoje. Oczywiście zarówno politycznie, jak i kulturowo.

Podziękowania.

Dziękuję za wsparcie w okresie kiedy przebywałem na emigracji i razem z innymi sprzeciwiałem się porządkom panującym w Sclavinii. Dziękuję wszystkim z Trizondalu którzy mnie popierali, dziękuję Diukom: von Lichtensteinowi oraz Kościńskiemu za podjęte działania i dobre chęci.

Mogę obiecać wam jedno – nie wracam zgadzając się na wszystko co się dzieje w królestwie Sclavinii, i nie wracam bijąc pokłony przed królem Emilem. Wracam bo mimo wszystko tam jest moje miejsce.