Rzecz niebywała! B.I.G.O.S powraca! Po 5 miesiącach przerwy Sclavińskie media w komplecie. Poza tym już w grudniu czterolecie BIGOS-ika, najrzadziej wydawanej gazety w v-świecie, więc pewnie z tej okazji będzie coś ekstra.  

Dzisiejsze wydanie jest również debiutem w Księstwie. BIGOS nigdy nie był wydawany na rynek Sarmacki, nie licząc bodajże dwóch informacji o wydaniu na FC.   Tak wiec zapraszam do kosztowania skromnego, ale zawsze. BIGOS-u!

 

 

Koło zatoczone, czyli niespodziewane zwroty akcji.

 

 

Około 27 lipca musiałem zniknąć z Królestwa Sclavinii, wtedy prowadzonej przez Emila Potockiego, z powodu wielu nieszczęśliwych wypadków. Gdy wróciłem w połowie października nie mogłem uwierzyć w to, co zastałem. Ruina, rozpad, i prawdopodobny powrót do Księstwa Sarmacji. Przyznać musze, że nieco mnie zatkało, bo była chyba to ostatnia rzecz jakiej się spodziewałem. Kraj w którym od 4 latach mieszkałem i działałem mógł przestać istnieć.

Na całe szczęście pomysł zatoczenia koła i zostania prowincją w KS wypalił. I oto jesteśmy. Przyjęci serdecznie, mądrzejsi o te kilka lat (bodajże dwa) rozbratu z księstwem. Ja również.

Przyznać muszę, że swojego czasu (mianowicie w czasach RSiT) byłem zwolennikiem odłączenia się od Księstwa. Może nie jakimś gorącym agitatorem, ale swoim brakiem działania przyzwalałem na to. Jak się okazało był to błąd, bo Sclavinia i Trizondal w jednym państwie jakoś się nie mogły się dogadać i w końcu stało się. Emil Potocki dokonał odłączenia Sclavinii od RSiT. Wtedy jednak byłem gorącym tego przeciwnikiem (odłączenia od RSiT oczywiście ale na to było już za późno), więc razem w swoistej opozycji do poczynań Emila, razem z dwoma osobami staliśmy się zwolennikami powrotu do Księstwa Sarmacji. Razem z Guedesem oraz Michałem Staropodlaskim prowadziliśmy rozmowy na temat utworzenia enklawy Sclavińskiej gdzieś na terytorium Księstwa. Niestety spełzło na niczym.

W związku z tym na jakiś czas wycofałem się ż aktywności w mikronacjach. Jednak w końcu widząc co się dzieje, (Guedes i Michał dołączyli do Sclavinii Emila) postanowiłem przyłączyć się do takiej Sclavinii jaka istniała. No cóż. Byłą to jedyna Sclavinia w owym czasie, a przywiązanie zrobiło swoje. Z żelaznym postanowieniem nie mieszania się w politykę królestwa, zaczęłam trochę działać. Zamysł był taki, żeby zmienić Królestwo od środka, niestety tuz przed rozpoczęciem tychże działań (które miały mieć miejsce w sierpniu) seria nieszczęśliwych wypadków w życiu realnym wyatutowała mnie. I tak to właśnie było. Koło zostało zatoczone, i dobrze. Księstwo zawsze gwarantowało nam stabilność i możliwości rozwoju, a my ze swojej strony aktywność. Tym oto sucharem kończę pierwszą część.

 

 

 Konstytuanta, czyli gdzie podział się Namiestnik?

 

 

Prace Konstytuanty mającej opracować Konstytucję Króestwa Sclavinii ruszyły pełną parą. Przedstawiono projekt, ogłoszono dyskusję, prawie każdy członek zgłosił swoje poprawki i to nie jedne, Książę również się wypowiedział. Mimo to, Namiestnik od 9 dni nie dawał oznak życia.  Zaczynało to martwić członków Konstytuanty, ale jak z pewnych źródeł dowiedziała się redakcja, Namiestnik w pełnym skupieniu pracuje nad wszystkimi poprawkami, i najpóźniej w środę „wszystko ruszy” jak to powiedział.

Można więc w tym czasie skupić się nad dyskusją o Sclavinia Wiki oraz dyskusji nad powołaniem Funduszu Pożyczkowego, oraz na innych dziedzinach życia, najlepiej Sarmackiego, aby nie powtórzył się scenariusz który już przerabialiśmy, czyli zamknięcie się we własnym gronie.

 

 

 

Humor Mustafca czyli sucharów garście.

 

 

Po co dziwkom majtki?

- Żeby im w kostki było ciepło.

 

 

Głos dziewczynki z podwórka w kierunku otwartego okna:

-Ałłaaa! Mamo! Jasio mi wsadził patyk do oka!

Głos ojca z przed telewizora:

- Mama wyszła! A Jasiowi powiedz , że jak zrobi to jeszcze raz, to już nigdy na niego nie spojrzysz!

 

 

Dwóch Bieduistów siedzi w parku. Jeden beknął. Drugi do niego:

-Weź się k**wa nie chwal!

 

 

Na wandejskim okręcie.

- Towarzyszu kapitanie, przyniosłem wniosek o przepustkę!

- Wstaw do lodówki.

 

 

Siedzi sobie na kamyczku Małgosia. W jednej ręce trzyma śledzionę, w drugiej wątrobę, oczy wiszą jej na żyłkach.

Rękawem ociera krew wypływającą z uszu i wzdycha:

- Uuuhuuuhu, ale mi się kichnęło.

 

 

I tak oto kończymy dzisiejsze wydanie.  Z każdym będzie wszystkiego coraz więcej, i smaczniej.  Zapraszam do czytania!